Noszenie w chuście – jaka chusta na LATO?

Noszenie w chuście – jaka chusta na lato?

Każda pora roku ma swoje plusy i minusy w zakresie noszenia dziecka w chuście (jeśli mówimy o wyjściach z domu i specjalnych ku temu przygotowaniach). Lato niewątpliwie może odstraszać, a nie powinno – to jedna z najlepszych pór roku na użytkowanie chusty. Wyjazdy, wakacje, góry, morze, wędrówki – wszędzie tam z powodzeniem dotrzecie zawiązani w chustę, a niekoniecznie z wózkiem.

Na całokształt noszenia latem składa się wiele rzeczy. Nie oszukujmy się – pewnych rzeczy nie zmienimy. Będzie gorąco, będziemy się pocić, chusta to JEST dodatkowa warstwa materiału na naszym ciele, bez którego chwilami – na pewno – mogłoby być przewiewniej. Dlatego ważnym jest, by mieć świadomość tego, czym noszenie w chuście latem jest i jak się do tego przygotować.

Przygotowań, na szczęście, nie jest dużo.

Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że ciało mamy ma ogromne właściwości wspomagające termoregulację małego dziecka. Zimą wtulone w nas ciałko otrzymuje od nas stałą porcję ciepła, latem zaś – choć brzmi to nieprawdopodobnie! – ciało mamy chłodzi dziecko, gdy tylko czuje, że jest za ciepłe.

Warto pamiętać o wspomnianej wyżej dodatkowej warstwie materiału, którym niewątpliwie jest chusta. Tak więc będąc czy to w górach, czy na plaży – ubierajmy dziecko adekwatnie do pogody, ale z uwzględnieniem tej kwestii. W przypadku naprawdę gorących dni dość powszechnym jest noszenie dziecka w samej pieluszce, dając jednocześnie popis i możliwość dla kontaktu skóry do skóry czyli cudownego skin to skin.

Jak wyżej wspomnieliśmy – pewnych rzeczy nie przeskoczymy; nie wykluczymy z funkcji fizjologicznej termoregulacji organizmu opcji wydalania nadmiaru wody z organizmu w procesie chłodzenia czyli pocenia. Możemy jednak ratować się świadomie wybraną chustą. Powtarzamy się -przy odrobinie dobrej woli wasza dotychczasowa chusta do noszenia sprawdzi się. Jeśli jednak pragniecie podnieść komfort Waszych letnich, chustowych wojaży – rozglądnijcie się za chustą z domieszką LNU. Im więcej lnu w chuście – tym lepiej!

Chusta lniana. Dlaczego?

Włókno lniane słynie i znane jest z wielu względów oraz swoich niesamowitych właściwości, jednak ogromne możliwości absorpcji wilgoci w tym przypadku powinny zostać wymienione jako pierwsze. Błyskawicznie wchłaniany / odprowadzany nadmiar wody i potu pozwoli na większy komfort noszenia. Jeszcze lepiej – len wykazuje działanie antybakteryjne, co w ogólnym cieple i letnich warunkach brzmi bardziej niż zachęcająco.

Len ekspresowo wchłania wilgoć, to już wiemy. Nosić w mokrej chuście? Niekoniecznie. Stąd znowu sugerujemy chustę lnianą – bowiem len schnie w tempie ekspresowym. Tak więc, czy to zmoczona w falach morza, czy w górskim deszczu chusta wyschnie kilkukrotnie szybciej od każdej innej, zwłaszcza na słońcu proces ten można zamknąć w kilku minutach. Dodatkowo – tkanina lniana jest niezwykle przewiewna. Całkowicie naturalna, pozwala skórze oddychać w maksymalnie pożądanym i możliwym w danych warunkach rytmie.

Kolejną kwestią noszenia latem są wakacje i ich idea sama w sobie. Zwłaszcza wakacje z dziećmi – czas przygód! Krzaki, głazy, szczeliny, trudno dostępne, nieuczęszczane przez wielu przejścia. Ileż czeka na nas wyzwań – wie tylko nasza chusta i starsze dzieci. Dlaczego o tym piszemy? Otóż tkanina lniana ma bardzo dużą odporność na tarcie, rozciąganie i uszkodzenia mechaniczne. Nie gwarantujemy Wam, że wyjdzie z tych wojaży bez najmniejszego szwanku, ale na pewno zniesie to dzielniej niż wiele innych chust.

Chusty lniane, niezależnie od pory roku, słyną z ogromnej nośności. Nośność, czyli udźwig chusty i komfort jej użytkowania w zależności od ilości słodkich kilogramów, które przyjdzie nam nosić. W przypadku chust lnianych – wiązać możemy naprawdę duże dzieci, nie odczuwając jednocześnie dyskomfortu czy potrzeby faktycznego dźwigania (balansowania ciałem, wymuszania niekomfortowej pozycji itd)

Chusta lniana – najlepsza na wakacje. To już wiemy. Jaka konkretnie?

Rynek branży chustowej przeżywa aktualnie totalny rozkwit. Wzorów i kolorów jest od zatrzęsienia, absolutnie każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Z naszej strony sugerujemy kolory jasne (odbijają one promienie słońca, albo -chociaż- ich nie przyciągają) oraz niską gramaturę materiału. Nie musicie znać konkretnej wagi, wystarczy, że będziecie szukać cieńkiej lub średniej grubości chusty ( tj. od 220 g/m2 do około 280 gsm ).

Istnieje powszechnie przyjęta opinia, że chusty lniane są twarde i lepiej kupić je jako używane. Trochę tak, trochę nie.

Jak wyżej wspomnieliśmy – rynek chustowy przeżywa renesans. Kiedyś, owszem, nowo zakupiona chusta lniana wymagała kilku prań, dawki prasowania i niewątpliwie dużo noszenia, by zmiękła. Dziś – w obliczu dużej konkurencji – producenci prześcigają się w pomysłach i atrakcyjności oferowanych produktów. Co za tym idzie – większość z nich używa lnu miękkiego niemalże od razu, inni oferują chusty ustablizowane, zatem miękkie od absolutnej nowości. Twarda chusta lniana, wymagająca dużo pracy – to już w większości firm przeszłość, nie bójcie się pytać producenta.

Możecie też szukać chust używanych – największa grupa sprzedażowa chust używanych znajduje się na Faceboooku – ‚ Chusty – sprzedam / kupię / zamienię ‚.

Wobec wszystkiego powyższego – zdawać by się mogło, że chusta lniana będzie idealnym wyborem nie tylko na lato, ale i na naszą pierwszą i jedyną chustę. Owszem! Mamy zatem temat na kolejny artykuł.

Zawsze będziemy podkreślać, że przy odrobinie dobrej woli KAŻDA chusta może być uniwersalną, jedyną i całkowicie wystarczającą na każdą porę roku i każde gabaryty naszego dziecka. Tą jedną jedyną, która posłuży przez cały okres noszenia i to wielu pokoleniom. Odpowiednio zawiązana i dociągnięta chusta do noszenia dzieci pozwala na w pełni komfortowe użytkowanie, tak więc czy jest to w stu procentach bawełna czy np. odrobina bambusa w składzie - znajomość podstawowych technik prawidłowego wiązania i użytkowania chusty pozwalają na jej zadowalające - dla obu stron - użytkowanie ( największą pewność, co do naszych umiejętności w tym zakresie, daje niewątpliwie konsultacja z profesjonalnym i doświadczonym doradcą noszenia dzieci - ich listę znajdziecie na naszej stronie w zakładce doradcy noszenia)

 

PLECAK PROSTY – hop na plecy!

Plecak prosty (chusta Ehawee Slings – Cranes Unobvious)
Wrzucenie dziecka na plecy większości rodziców, zwłaszcza na początku ich przygody z chustą, kojarzy się z wyższym stopniem zaawansowania i kolejnym poziomem wtajemniczenia. Błąd.

Plecak prosty znajduje się na podium wiązań, podstawowej trójce, którą można wiązać od pierwszych chwil życia dziecka. Po osiągnięciu przez dziecko umiejętności samodzielnego siadania wachlarz wiązań rozszerza się diametralnie, jednakowoż na sam początek mamy do wyboru trzy : kangura, kieszonkę i plecak prosty właśnie.

Plecak prosty – trudny czy łatwy?

Z reguły nazwa zobowiązuje, tak jest też w tym przypadku. Plecak prosty nazywa się prostym ponieważ technika jego wiązania jest naprawdę łatwa i nieskomplikowana. W porównaniu np. do kangura – jest wręcz banalny. W czym tkwi więc trudność i opory wielu rodziców?

Niewątpliwie barierą jest blokad psychiczna przed samym wrzuceniem dziecka na plecy – wszak operujemy z maluchem nie widząc go  – mówi Justyna Boruń-Skulska, doradca dwóch szkół noszenia, administratorka największej grupy tematyczno-społecznościowej Chusty Polska oraz właścicielka butiku chustowego Sling Store – Rodzi to w pewnym stopniu uzasadnione obawy, zwłaszcza, jeśli rodzice są w temacie całkowicie nowi – dodaje.

Czy słusznie?

Przede wszystkim plecak wiązany pod czujnym okiem doświadczonego doradcy gwarantuje naukę bezpieczną i skuteczną. Pierwsze próby wiązania i nauka samej techniki odbywa się na lalkach instruktażowych, odpowiednio dociążonych, o gabarytach, przypominających do złudzenia dziecko. Dodatkowo -baza wiązania, pozycja wyjściowa, czyli tzw. tobołek – prawidłowo przygotowany wręcz gwarantuje nam poprawne wiązanie w finale, bezpieczne dla dziecka i wygodne dla rodzica.

Noszenie noworodka w plecaku prostym?

Plecak prosty jest wiązaniem jednowarstwowym przez co znajduje się w wyżej wymienionej pierwszej trójce wiązań podstawowych, wiązań od urodzenia. Umożliwia nam uzyskanie w pełni poprawnej pozycji dla dziecka na tym etapie rozwoju. Zgięcie kolan, odwiedzenie nóg oraz kręgosłup w prawidłowej krzywiźnie przypominającej kształt litery C  sprawiają, że od strony technicznej i fizjologicznej nie ma tu najmniejszych zastrzeżeń.

Okres noworodkowy jednak to czas gdy dziecko łaknie bliskości z rodzicem. Po dziewięciu miesiącach w łonie matki pojawia się na świecie całkowicie innym niż znany był mu do tej pory. Jedyne czego potrzebuje to bliskość, ciepło, kontakt i zapach matki. Dźwięk bicia jej serca, który towarzyszył mu od samego początku.

O ile noszenie w plecaku prostym – od strony technicznej – jest w pełni możliwie, o tyle – jeśli chodzi o kwestie bliskościowe – radziłabym poczekać z tym chwilę – mówi Justyna Skulska – Jeśli tylko mamy sposobność – nośmy  jak najdłużej z przodu. Dajmy się nacieszyć maluchowi ciepłem mamy, miękkością jej klatki piersiowej, bliskością piersi, biciem serca, jej oddechem na główce. Na plecach jest jednak inaczej – dodaje.

Plecak prosty (chusta Ehawee Slings, Seeds Cachi)

Chusta do noszenia dzieci – sztuka DOCIĄGANIA: klucz do sukcesu

Internet i Youtube obfitują w filmiki instruktażowe i tutoriale z wiązania chusty. Znaleźć można absolutnie wszystkie wiązania, przedstawione od A do Z. Od pierwszych, podstawowych – dla dzieci niesiedzących- jak kangur, kieszonka i plecak prosty po te kolejne (przeznaczone dla dzieci samodzielnie siadających)  oraz ich wszelkie, finezyjne wykończenia.

O ile nauka kolejnych wiązań na tej podstawie – na dziecku siedzącym – jest dość owocna i w sporej mierze wróży sukces – o tyle nauka wiązań podstawowych jest dość ryzykowna. Powodów jest wiele.

Dziecko, do momentu osiągnięcia umiejętności samodzielnego siadania, ma niewykształcony kręgosłup, który nie wybacza niedociągnięć ( tak się składa, że i dosłownie i w przenośni ) w praktyce wiązania. Niezwykle istotnym jest odciążenie kregosłupa dziecka, a więc uzyskanie pleców zaokrąglonych w kształt litery C, prawidłowego zgięcia kolan oraz odwiedzenia stawu biodrowego. Co lepsze filmiki i tutoriale dostępne w internecie – owszem – wspominają o tym, jednakowoż niezwykle trudnym jest przekazać w tej formie, co tak naprawdę teoria ta znaczy i jak wdrożyć ją w praktyce. Istnieją również filmy, w których prowadzący nie udziela żadnych werbalnych wskazówek – wiązanie odbywa się bez tłumaczenia, w ciszy – technicznie poprawnie, owszem, jednakże bez podstawowych wytycznych, których niezwerbalizowanie może prowadzić popełnienie podstawowych błędów, a idąc dalej – możliwie przykrych konsekwencji dla noszonego dziecka.

Znajomość poprawności wiązania i jego etapów ‚krok po kroku’ to oczywiście podstawa i pozycja wyjściowa przy użytkowaniu chusty tkanej. Jest jednak element. który – aby został zrozumiany i poprawnie przekazany – musi być jednocześnie pokazany i wytłumaczony, pierwsze zaś nasze próby powinny być skorygowane na miejscu. od razu. bez zwłoki. Elementem tym jest DOCIĄGANIE, niewątpliwy klucz do sukcesu w wiązaniu chusty.

Dociąganie chusty ( chusta: TULA )

Dociąganie chusty czyli praca z odpowiednio -często maksymalnie- naprężoną chustą. Złota zasada wiązania, wróżąca sukces w poprawnym użytkowaniu chusty tkanej, to utrzymanie prawidłowej napięcia materiału od samego początku do końca wiązania, czyli finalnego, podwójnego supła. W myśl zasady ” to, co raz zostanie naciągnięte – musi zostać napięte do samego końca „ do pracy i na pomoc ruszają nam dłonie, które – prócz zbierania odpowiednich partii materiału, przekładania pół i kontrolowania dziecka – mają za zadanie tak pracować, by nie poluzować choć na chwilę tego, co zostało już naciągnięte. Przy prawidłowej pracy rąk i palców – przy pierwszych próbach wiązania chusty niewątplwie można poczuć ból i zmęczenie w rękach, świadczy to jednak o ich prawidłowej poprawnej pracy i jest  bezsprzecznie dobrym sygnałem. Z czasem jednak dłonie przyzwyczajają się.

Dobry doradca z pewnością – oprócz podstaw techniki wiązania – bez wątpienia potrafi prawidłowo przekazać wiedzę o pracy rąk i tym,  które palce i kiedy przejąc powinny dane partie materiału lub krawędzie tak, aby pozostałe utrzymywały w napięciu uprzednio napięty materiał. Teoretycznie – jest to wiedza i umiejętność intuicyjna, jednakowoż niewątpliwym ułatwieniem jest nabycie jej raz a dobrze pod czujnym okiem dorady chustowego.

SKŁAD CHUSTY – jaki wybrać?

 

Chusty do noszenia dzieci -na pierwszy rzut oka- mogą zdawać się zwykłym i długim kawałkiem materiału, który jedyne, co ma nam do zaoferowania to ewentualny kolor oraz samą możliwość zawiązania dziecka. W rzeczywistości rynek chustowy niczym nie odbiega i nie ustępuje np. rynkowi odzieżowemu, który ciągle zaskakuje nowymi kolorami, krojami, a przede wszystkim – materiałami, z których szyte są nasze ubrania.
Klaudia Czaplińska, znana miłośniczka ekskluzywnych włókien w chustach, fotograf babywearingowy ( Manufaktura Uczuć ) .

Oczywiście najbardziej standardową i najczęściej spotykaną (pomijając chusty elastyczne, z domieszką sztucznych, rozciągliwych włókien – uniemożliwiające w dużej mierze w pełni poprawne zawiązanie) jest chusta wykonana w 100% z bawełny. Jest to chusta typowa, klasyczna i porównywalna do bawełnianego topu lub starej, dobrej ‚małej czarnej’. Zda egzamin zawsze i wszędzie.

Wraz z rozwojem branży tekstylno – chustowej, jak również wiedzy na temat właściwego noszenia oraz świadomości, iż w pełni poprawne noszenie to noszenie komfortowe i zdrowe zarówno dla dziecka jak i mamy – rośnie ilość opcji na posiadaną chustę. Producenci bawią się połączeniami przędz i włókien, oferując coraz to nowe rozwiązania, każde z innymi profitami dla noszonego i noszącego. Jedne niezwykle praktyczne dla samego wiązania (jak. np. czysta domieszka lnu) inne szlachetne i estetyczne, odpowiadające na potrzeby kobiet, kochających piękne tkaniny (jak np. kaszmir), kolejne to połączenie piękna i praktyczności  (jak. np nowy na rynku len królewski), a jeszcze inne doskonałe na konkretne pory roku; ciepłe i czepliwe lub przewiewna i ciut śliskie. Tudzież na odwrót: ciepłe i śliskie oraz przewiewne i czepliwe. Wachlarz wyboru jest naprawdę ogromny, bez wątpienia można stwierdzić, iź każdy znajdzie coś idealnego dla siebie, swoich potrzeb i upodobań.

Poniżej prezentujemy Wam opis właściwości najczęściej spotykanych mieszanek i składów chust. Zaczniemy od dwóch najbardziej popularnych i dostępnych, chust z bawełny oraz tych z lnem w składzie.

16865223_375454369508270_1095404701912632663_n

  • 100 % bawełna

Skład ten jest chustą najczęściej spotykaną i standardową, chustą która – przy odrobinie dobrych chęci – może posłużyć na cały czas chustowania dziecka lub też kolejnych dzieci. Bawełna jest niezwykle łatwa do utrzymania w czystości, prosta w obsłudze prania, cechuje się również dużą wytrzymałością na rozrywanie i rozciąganie. Chusta wykonana w 100% z bawełny jest bardzo chłonna i oddychająca, jest zatem niezwykle uniwersalna – dobra zarówno na zimę, jak i lato. Przy pewnym pułapie kilogramowym naszego dziecka – 100% bawełna może zacząć zawodzić, np. pić w ramiona, są to jednak już absolutnie indywidualne progi komfortu. Należy jednak wspomnieć, że poprawność wiązania / dociągania odgrywa tu ogromną rolę, umiejętność poprawnego wiązania pozwala na długoterminowe i w pełni satysfakcjonujące korzystanie z chusty bawełnianej.

  • bawełna + len – (najczęściej 70 % bawełna + 30 % len oraz 50% / 50%) .

Do niedawna jedynym, ale sporym minusem chusty lnianej była jej sklepowa postać – nowa, czyli dopiero co kupiona – była bardzo twarda i nie nadawała się raczej dla noworodków / małych dzieci / niedoświadczonych w wiązaniu mam. Mogła bardzo zniechęcić swoją opornością, tak mamę jak i dziecko. Wymagała dużo pracy aby ją zmiękczyć. Te czasy odeszły w niepamięć, wiele firm – odpowiadając na potrzebę posiadania chusty nieużywanej (choćby ze względu na kwestie higieniczne) poszło o krok naprzód i oferuje chusty np. ustabilizowane (wstępnie zmiękczone) lub z takich odmian lnu, które po pierwszym praniu z pełnym powodzeniam umożliwią użytkowanie jej już na najmniejszych dzieciach nawet przez niedoświadczone jeszcze mamy. Spore znaczenie ma również proces łamania chusty, czyli zmiękczania włókien na wskutek jej użytkowania. Mocno używana chusta lniana jest miękka jak bawełna, a zaskakuje swoimi niesamowitymi właściwościami. Mianowicie – złamany lub ustabilizowany len jest bardzo przyjazny – obok swoich typowych włókienniczych właściwości (ogromna odporność na rozrywanie, ścieranie itd , właściwości antybakteryjne, przewiewność, anyalergiczność, wysoka chłonność i odprowadzanie wilgoci) – jest domieszką, która może sprawić, że Twoja chusta posłuży Ci absolutnie od początku do końca – jest doskonała na każdy ciężar. Podobnie jak wszelkie lniane ubrania – jest idealna na lato. Dodatkowo len cechuje lekka chropowatość, co sprawia. że powierzchnia materiału ma pewien stopień przyczepności – trzyma zatem Twoje wiązanie w ryzach, bez żadnego luzowania czy konieczności poprawiania go.

  • bawełna + konopie

Konopia to taki ulepszony len, jest absolutnie najmocniejszym włóknem naturalym, jednak nie nadaje się w związku z tym dla noworodka i niedoświadczonej mamy – nowa jest niezwykle twarda. Jest dość oporna, wymaga odrobiny pracy by uzyskać perfekcyjne otulenie malucha. Idealna donoszenia dzieci większych.

  •  bawełna + jedwab  

Tkaniny ze standardowym jedwabiem charakteryzują się połyskiem, gładkością, miękkością i wiotkością. Są bardzo lekkie i stosunkowo cieńkie. Bardzo plastyczne – idealne zatem dla noworodka i małego, niezbyt ruchliwego jeszcze dzidziusia. Bardzo łatwe we wspópracy, najlepsze dla niezaawansowanych w sztuce wiązania mam choć wymieniona tu śliskość może -paradoksalnie – okazać się na początku utrudnieniem (wiązanie może się luzować i wymagać poprawek po stosunkowo krótkim czasie) . Jedwabne chusty tracą jednak właściwość nośności przy pewnym pułapie kilogramowym – nie zmienia to jednak w najmniejszym stopniu faktu, że są niezmiennie piękne i szlachetne.

  • bawełna + wełna

Chusty z domieszką wełny są doskonałe na zimę ze względu na właściwości termoizolacyjne, ale i -paradoskalnie – na lato również, gdyż włókno wełny posiada właściwości pochłaniania promieniowania UV. Wełniane chusty są bardzo plastyczne, lekko uciągliwe – bardzo łatwe w użytkowaniu. Ich stan po wyjęciu z pudełka jest nieznacznie różny od stanu po kilkunastumiesiącach intensywnego użytkowania – pod warunkiem, że nie sfilcujemy  wełnyw praniu. Mamy tu zatem często wymieniany minus chusty wełnianej – podobnie jak wełniane ubrania; wymaga ona z reguły prania ręcznego, niebywale ostrożnego.  Kolejnym minusem wełny jest jest jej alergenność, alergia mamy lub dziecka tudzież chociaż skłonności wykluczają niestety ten skład z pola wyboru.

Rodzaje wełny wykorzystywane najczęściej w produkcji chust to wełna owcza (chropowata i dość sztywna w porównaniu do pozostałych), wełna merynosa (przyjemna, delikatna, z połyskiem i ogromnymi właściwościami termoregulacyjnymi, idealna także na wiosnę i lato), alpaka i kaszmir (szlachetne, delikatne, bezsprzecznie luksusowe).

  • bawełna + bambus naturalny

Chusta z domieszką bambusa naturalnego spotykana jest niezwykle rzadko ze względu na wysokie koszty i trudny proces pozyskania włókna naturalnego z bambusa. Cechuje się dużym udźwigiem, ale i miękkością niemal od początku użytkowania, sporą plastycznością. Włókno bambusa cechuje największa chłonność wilgoci ( trzykrotnie większa aniżeli bawełny ) a tym samym właściwości antybakteryjne, co w rozliczeniu daje domieszkę idealną na lato ( jest to bowiem chusta najbardziej wolna od wszelkich nieprzyjemnych zapachow ). Bambusowa chusta jest przewiewna, łatwa w obyciu dla średniozaawansowanej mamy, nietrudna zaś do poskromienia dla nowicjuszki.  Tkanina bambusowa jest antystatyczna, więc nie gromadzi na sobie kurzu ani roztoczy, jest więc dobrym rozwiązaniem dla alergików i chorych na astmę. Bambusowe chusty są lekko ‚chropowate’ przez co zwiększają swoją przyczepność – poprawnie zawiązana raz – trzyma długo, bez konieczności poprawiania.

  • bawełna + wiskoza bambusowa

Royal Linen, przedza ekskluzywna.

Chusty z domieszką wiskozy bambusowej są niezwykle miękki i lśniące. Leją się przez ręce, można nadać im dowolny kształt, są zatem idealne jeśli chodzi o wiązanie malych noworodków, przypominając wizualnie więc luksusowy jedwab – zdecydowanie zyskują w kategorii estetycznej. Dużo jednak bardziej wytrzymałe od wyżej wymienionego jedwabiu, nie wymagają specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych.

 

 

 

MOJA PIERWSZA CHUSTA – jaką wybrać?

22770552_488476931539346_7364093569523602410_o

Gdy podejmiemy już decyzję o tym, że chcemy nosić nasze maleństwo w chuście zaczynamy zastanawiać się nad podstawową kwestią, czyli jak spośród ogromnej ilości dostępnych na rynku chust wybrać tę odpowiednią. Poniżej kilka wskazówek, które mamy nadzieję, że ułatwią Wam wybór.

Chusta tkana czy elastyczna?

Pierwsze i absolutne podstawowe pytanie, na które odpowiedź jest prosta i konkretna – chusta tkana. Dlaczego? Chusta elastyczna, na początek, jest (pozornie)  dobra – oferuje nam jedno wiązanie (na dodatek stosunkowo proste), mocno otula dziecko, daje złudne poczucie łatwości obsługi, a więc pomaga przekonać się do tego, że noszenie w chuście może być na prawdę fajne. W rzeczywistości jednak nadaje się ona raczej do kangurowania (o kangurowaniu tutaj-link) czyli do pozycji leżącej lub półleżacej. Do do noszenia – z racji tego, że bardzo ciężko jest w niej uzyskać zdrową i dobrą pozycję dla dziecka. O ile w ogóle możemy o niej mówić – niestety przy tym wiązaniu nie ma możliwości podwinięcia miednicy a co za tym idzie nadania odpowiedniego zgięcia maluszkowi. W chuście elastycznej miednica dziecka jest mocniej przywiedziona do noszącego a nogi są za szeroko przez co dziecko prostuje się odchylając główkę a także niepotrzebnie obciążając swój kręgosłup. Dodatkowo chusty elastyczne mocno grzeją – dziecko otulone jest trzema warstwami elastycznego materiału, często ze sporym dodatkiem sztucznych domieszek, które to właśnie nadają jej tytułowej elastyczności. Chusta tkana to zdecydowanie najlepszy wybór. Nie sprężynuje, a dobrze dociągnięta odpowiednio trzyma w ryzach prawidłową i  korzystną pozycję dziecka. Dodatkowo pozwala nam na spróbowanie wielu rodzajów wiązań w zależności od naszych potrzeb czy wieku dziecka. W chuście tkanej możemy nosić zarówno od pierwszych dni życia jak i starszaka – jest więc uniwersalna i posłuży nam zdecydowanie dłużej.

Chusty tkane – sploty

To, na co zdecydowanie warto zwrócić uwagę przy zakupie chusty to jej splot. Chusta powinna dobrze pracować czyli łatwo dociągać się i dopasowywać do nas i do dziecka. Nie trudno skusić się na tanią chustę bawełnianą jednak szybko okazuje się, że jest to tzw. „pościelówka” czyli taki prosty splot cienkiej, pościelowej bawełny jak przy prześcieradle czy ściereczce. Możecie się domyślić, że taka chusta nie poniesie ciężaru, będzie trudna we współpracy, nie dopasuje się dobrze do dziecka a nam będzie wrzynać się w ramiona. Co więc wybrać? Najpopularniejsze sploty w chustach to splot skośno-krzyżowy, diamentowy, serduszkowy, żakardowy. Możecie też spotkać chusty o splocie jodełkowym czy tkane ręcznie (tzw HW). Wszystkie wyżej są bardziej mięsiste, materiał jest w stanie dociągnąć się w każdym kierunku i odpowiednio ułożyć przy wiązaniu. Sploty te różnią się wyglądem, fakturą, grubością, jednak wszystkie są odpowiednie do noszenia – wybierzmy więc na podstawie naszego gustu i preferencji.

PIC_7983

Domieszki w chustach

Oprócz podstawowych – bawełnianych chust na rynku dostępne są także przeróżne domieszki (składy) takie jak bambus, len, jedwab, wełna, konopie. Dzięki domieszkom chusty zyskują dodatkowe atuty np są bardziej przewiewne, mogą dawać właściwości termoregulacyjne, lepiej nieść starsze czy cięższe dziecko czy też być mięciutkie i lejące się aby łatwiej otulić drobne ciałko noworodka. Kombinacji domieszek jest mnóstwo i zdecydowanie warto dotknąć i spróbować tego, co najbardziej przypadnie nam do gustu. Szczegółowo o tym, jakie właściwości posiada dana przędza w chuście przeczytacie TU.

16865223_375454369508270_1095404701912632663_n

Jak dobrać rozmiar chusty?

Rozmiar potrzebnej chusty czyli jej długość zależy od poniższych czynników: – wzrost i postura noszącego- osoba o filigranowej budowie spokojnie poradzi sobie z chustą 3,6m – 4,2m jednak dla osoby wyższej lub o pełniejszych kształtach będzie potrzebna 4,6m lub nieco dłuższa. Wynika to z tego, że chusta niejako owija nas potrzebujemy więc wystarczająco dużo materiału aby zdołał nas objąć.

– rodzaj wykonywanego wiązania- każde wiązanie wymaga innej długości chusty. Kangurek, plecak prosty czy niektóre wiązania na biodro zużywają jej mało, wystarczy nam więc często chusta 3,6m / 4,2m. Wiązania, do których potrzebna jest większa ilość materiału to kieszonka czy wiązania warstwowe jak na przykład plecak z koszulką (dla starszych dzieci). Możemy zdecydować się także na zakup chusty kółkowej (dostępne najczęściej w rozmiarach 1,7m-2m). Jest to wspaniałe rozwiązanie do wiązania „na szybko”. Potrzebujesz pomocy w wyborze? Polecamy przy kontakcie z doradcą noszenia przymierzyć różne chusty i spróbować różnych wiązań. Dobrać rozwiązanie odpowiednie dla siebie i maluszka i dopiero zdecydować się na zakup odpowiedniej chusty.

Autorka artykułu: Doradca Noszenia Aleksandra Wilk-Przybysz

NOSZENIE W CHUŚCIE – czym jest słynna pozycja żabki?

Wertując internet, pytając koleżanki, czytając artykuły – wszędzie tam, gdzie szukamy pierwszych informacji  i opinii o noszeniu w chuście – jak mantra powtarza się sformułowanie „pozycja żabki” . 

Popularne sformułowanie 

 Pozycja żabki – sztampowe wręcz sformułowanie, bez którego nie obejdzie się żaden tutorial, wyjaśniający poprawne użytkowanie chusty do noszenia dzieci. Czym faktycznie jest i dlaczego trzeba podchodzić do niego – w pewnym stopniu –  z rezerwą? Wyjaśniamy poniżej. 

Popularne sformułowanie jest niewątpliwie w pewnym stopniu trafnym, zwłaszcza przy pierwszej styczność z tematem chustonoszenia, gdyż nakreśla – plus/minus – ułożenie nóg dziecka w chuście lub nosidle. Bez wątpienia jest dobrą pozycją wyjściową, lecz może też być często (i jest!) mylnie rozumiane. 

‚Pozycja żabki’ jako sformułowanie pierwsze, gdy nowa w temacie osoba zgłębia temat chustonoszenia, jest sformułowaniem pomocnym, gdyż na starcie  wyraźnie nakreśla różnicę pomiędzy tzw. wisiadłem a właściwym i zdrowym nosidłem / chustą oraz różnicę między raczej poprawną i raczej niepoprawną pozycją dziecka, co na tym etapie jest już sukcesem i prawdopodobnie zniweluje ryzyko zakupu np. nosidła typu Babybjorn, czyli produktu absolutnie niepolecanego w kręgu fizjoterapeutów, a także specjalistów i fachowców z zakresu poprawnego noszenia dzieci. Pozycja żabki to bez wątpienia rozszerzone nogi (rozkrok) , nie zaś nogi zwisające w dół, jak w wyżej wymienionym. Metafora, która od razu przywołuje prawidłowe skojrzenie to na pewno metafora trafiona, nie da się bowiem ukryć, że prawidłowa pozycja dziecka w chuście to dziecko z rozszerzonymi nogami. 

Szczegóły, czyli tu tkwi diabeł 

Problem zaczyna sie wtedy, gdy na tym zainteresowani tematem rodzice poprzestaną. Po pierwsze – jest to zaledwie jedna z wytycznych prawidłowej pozycji dziecka w chuście. Po druge – jak wyżej wspomniałam – jest niezwykle ogólnikowa, ma za zadanie jedynie przywołać właściwe skojrzanie. Gdzie tkwi diabel? 

Po pierwsze – zbyt dosłowne traktowanie tego sformułowania może prowadzić do uzyskania, paradoksalnie, absolutnie złej pozycji dziecka w chuscie. Pozycja żabki kojarzy nam się bowiem – bez wyjątków – z szeroko rozstawionymi nogami. Nogi mają być w rozkroku, owszem, ale nie szeroko, a na pewno nie w przypadku noworodka. Rozkrok ten – w specjalistycznym języku – nazywa się odwiedzeniem stawu biodrowego. Odwiedzenie to, aby było prawidłowym i aby współgrałow z pozostałymi wytycznymi prawidłowego wiązania (jak np. zgięcie kolan, więcej w tym temacie tutaj:  –>) musi byc odpowiednie i proporcjonalne do aktualnego etapu rozwoju dziecka, a także jego gabarytów. Nie ma uniwersalnego kąta odwiedzenia, dla przykładu – noworodek w chuście powinien mieć kolana bardzo blisko siebie; blisko splotu słonecznego mamy, dziecko dwuletnie zaś – aby to zobrazowac – niemalże siedzi na mamie, opierając sie udami na jej talii. Roznica jest wyraźna i zdecydowana, a wynika z umiejętności samodzielnego siadania, którą dziecko opanowało lub nie. Kąt odwiedzenia nóg i kręgosłup wykazują ogromna korelację, majaca ogromny -jeśli nie największy – wpływ a ułożenie dziecka w chuście. 

Mianowicie : im większy kąt odwiedzenia (im szerzej dziecko ma nogi) tym kręgosłup bardziej sie prostuje. Niedopuszczalny jest wyprostowany kręgosłup u dziecka, które nie siedzi samodzielnie. Chcąc uzyskać plecy  zaokrąglone w literkę C (tj. właściwa krzywizna – to następne standardowe sformułowanie, z którym rozprawimy się w kolejnym artykule) jesteśmy zmuszeni zadbać o prawidłowy kąt odwiedzenia nóg, zatem pozycje żabki.

Absolutnie nie moze być to  „rozjechana żabka” , a taką – niestety – nad wyraz często jest, mimo niepodważalnie dobrych chęci i starań rodziców. 

 W prawidłowo zawiązanej chuście, przy dziecku niesiedzącym, między brzuchem noszącego a brzuchem dziecka jest wyraźna przerw;  brzuchy absolutnie nie stykają się. Przy nadmiernie odwiedzonych nogach  nie jesteśmy niestety w stanie tego kontrolować – wraz z wyprostem kręgosłupa – brzuch dziecka zbliża się do brzucha mamy. 

 W przypadku dzieci samodzielnie siedzących, w stanie aktywności tj. gdy dziecko nie śpi, jest to rzecz  całkowicie normalna. Niemniej również gdy mowa o większych dzieciach, w czasie snu, prawidłowe wiązanie to takie, gdzie kąt odwiedzenia i zgięcie kolan umożliwiają nadanie plecom bezsprzeczny kształt litery C, zatem uniemożliwia zetknięcie się ciała mamy i ciała dziecka na wysokosci brzucha. 

 Podsumowując

 Dziecko w chuście powinno przyjąć pozycję zgięciowo-odwiedzeniową, czyli tzw. pozycję „żabki”, na którą składają się następujące elementy: 

  • Zgięcie nóżek w kolanach wynosi ok. 110° – kolanka znajdują się mniej więcej na wysokości pępka dziecka, a przynajmniej na wysokości stawu biodrowego, nie niżej. 
  • Odwiedzenie nóżek (rozkrok) wynosi ok. 60° dla noworodka i wzrasta w miarę rozwoju dziecka do 90° 

 Warto również wspomnieć również o tym, że: 

  •  Stopy dziecka zachowują rotację zewnętrzną, tzn. palce skierowane są na zewnątrz; jest to pozycja najbardziej naturalna, jednak warto zwrócić uwagę,czy nie „zagubiliśmy” jej w trakcie wiązania. 

Pozycja zgięciowo-odwiedzeniowa jest optymalna dla rozwoju stawu biodrowego, ponieważ w tym ułożeniu głowa kości udowej trafia centralnie w panewkę stawu biodrowego. Taka pozycja jest pozycją fizjologiczną – zdrowe noworodki przyjmują ją odruchowo, gdy kładziemy je na brzuszku albo kiedy je podnosimy, aby wziąć na ręce. 

 

 

 

Chustowo.pl

Prześlij Twoje zdjęcie