Noszenie w chuście – jaka chusta na LATO?

Noszenie w chuście – jaka chusta na lato?

Każda pora roku ma swoje plusy i minusy w zakresie noszenia dziecka w chuście (jeśli mówimy o wyjściach z domu i specjalnych ku temu przygotowaniach). Lato niewątpliwie może odstraszać, a nie powinno – to jedna z najlepszych pór roku na użytkowanie chusty. Wyjazdy, wakacje, góry, morze, wędrówki – wszędzie tam z powodzeniem dotrzecie zawiązani w chustę, a niekoniecznie z wózkiem.

Na całokształt noszenia latem składa się wiele rzeczy. Nie oszukujmy się – pewnych rzeczy nie zmienimy. Będzie gorąco, będziemy się pocić, chusta to JEST dodatkowa warstwa materiału na naszym ciele, bez którego chwilami – na pewno – mogłoby być przewiewniej. Dlatego ważnym jest, by mieć świadomość tego, czym noszenie w chuście latem jest i jak się do tego przygotować.

Przygotowań, na szczęście, nie jest dużo.

Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że ciało mamy ma ogromne właściwości wspomagające termoregulację małego dziecka. Zimą wtulone w nas ciałko otrzymuje od nas stałą porcję ciepła, latem zaś – choć brzmi to nieprawdopodobnie! – ciało mamy chłodzi dziecko, gdy tylko czuje, że jest za ciepłe.

Warto pamiętać o wspomnianej wyżej dodatkowej warstwie materiału, którym niewątpliwie jest chusta. Tak więc będąc czy to w górach, czy na plaży – ubierajmy dziecko adekwatnie do pogody, ale z uwzględnieniem tej kwestii. W przypadku naprawdę gorących dni dość powszechnym jest noszenie dziecka w samej pieluszce, dając jednocześnie popis i możliwość dla kontaktu skóry do skóry czyli cudownego skin to skin.

Jak wyżej wspomnieliśmy – pewnych rzeczy nie przeskoczymy; nie wykluczymy z funkcji fizjologicznej termoregulacji organizmu opcji wydalania nadmiaru wody z organizmu w procesie chłodzenia czyli pocenia. Możemy jednak ratować się świadomie wybraną chustą. Powtarzamy się -przy odrobinie dobrej woli wasza dotychczasowa chusta do noszenia sprawdzi się. Jeśli jednak pragniecie podnieść komfort Waszych letnich, chustowych wojaży – rozglądnijcie się za chustą z domieszką LNU. Im więcej lnu w chuście – tym lepiej!

Chusta lniana. Dlaczego?

Włókno lniane słynie i znane jest z wielu względów oraz swoich niesamowitych właściwości, jednak ogromne możliwości absorpcji wilgoci w tym przypadku powinny zostać wymienione jako pierwsze. Błyskawicznie wchłaniany / odprowadzany nadmiar wody i potu pozwoli na większy komfort noszenia. Jeszcze lepiej – len wykazuje działanie antybakteryjne, co w ogólnym cieple i letnich warunkach brzmi bardziej niż zachęcająco.

Len ekspresowo wchłania wilgoć, to już wiemy. Nosić w mokrej chuście? Niekoniecznie. Stąd znowu sugerujemy chustę lnianą – bowiem len schnie w tempie ekspresowym. Tak więc, czy to zmoczona w falach morza, czy w górskim deszczu chusta wyschnie kilkukrotnie szybciej od każdej innej, zwłaszcza na słońcu proces ten można zamknąć w kilku minutach. Dodatkowo – tkanina lniana jest niezwykle przewiewna. Całkowicie naturalna, pozwala skórze oddychać w maksymalnie pożądanym i możliwym w danych warunkach rytmie.

Kolejną kwestią noszenia latem są wakacje i ich idea sama w sobie. Zwłaszcza wakacje z dziećmi – czas przygód! Krzaki, głazy, szczeliny, trudno dostępne, nieuczęszczane przez wielu przejścia. Ileż czeka na nas wyzwań – wie tylko nasza chusta i starsze dzieci. Dlaczego o tym piszemy? Otóż tkanina lniana ma bardzo dużą odporność na tarcie, rozciąganie i uszkodzenia mechaniczne. Nie gwarantujemy Wam, że wyjdzie z tych wojaży bez najmniejszego szwanku, ale na pewno zniesie to dzielniej niż wiele innych chust.

Chusty lniane, niezależnie od pory roku, słyną z ogromnej nośności. Nośność, czyli udźwig chusty i komfort jej użytkowania w zależności od ilości słodkich kilogramów, które przyjdzie nam nosić. W przypadku chust lnianych – wiązać możemy naprawdę duże dzieci, nie odczuwając jednocześnie dyskomfortu czy potrzeby faktycznego dźwigania (balansowania ciałem, wymuszania niekomfortowej pozycji itd)

Chusta lniana – najlepsza na wakacje. To już wiemy. Jaka konkretnie?

Rynek branży chustowej przeżywa aktualnie totalny rozkwit. Wzorów i kolorów jest od zatrzęsienia, absolutnie każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Z naszej strony sugerujemy kolory jasne (odbijają one promienie słońca, albo -chociaż- ich nie przyciągają) oraz niską gramaturę materiału. Nie musicie znać konkretnej wagi, wystarczy, że będziecie szukać cieńkiej lub średniej grubości chusty ( tj. od 220 g/m2 do około 280 gsm ).

Istnieje powszechnie przyjęta opinia, że chusty lniane są twarde i lepiej kupić je jako używane. Trochę tak, trochę nie.

Jak wyżej wspomnieliśmy – rynek chustowy przeżywa renesans. Kiedyś, owszem, nowo zakupiona chusta lniana wymagała kilku prań, dawki prasowania i niewątpliwie dużo noszenia, by zmiękła. Dziś – w obliczu dużej konkurencji – producenci prześcigają się w pomysłach i atrakcyjności oferowanych produktów. Co za tym idzie – większość z nich używa lnu miękkiego niemalże od razu, inni oferują chusty ustablizowane, zatem miękkie od absolutnej nowości. Twarda chusta lniana, wymagająca dużo pracy – to już w większości firm przeszłość, nie bójcie się pytać producenta.

Możecie też szukać chust używanych – największa grupa sprzedażowa chust używanych znajduje się na Faceboooku – ‚ Chusty – sprzedam / kupię / zamienię ‚.

Wobec wszystkiego powyższego – zdawać by się mogło, że chusta lniana będzie idealnym wyborem nie tylko na lato, ale i na naszą pierwszą i jedyną chustę. Owszem! Mamy zatem temat na kolejny artykuł.

Zawsze będziemy podkreślać, że przy odrobinie dobrej woli KAŻDA chusta może być uniwersalną, jedyną i całkowicie wystarczającą na każdą porę roku i każde gabaryty naszego dziecka. Tą jedną jedyną, która posłuży przez cały okres noszenia i to wielu pokoleniom. Odpowiednio zawiązana i dociągnięta chusta do noszenia dzieci pozwala na w pełni komfortowe użytkowanie, tak więc czy jest to w stu procentach bawełna czy np. odrobina bambusa w składzie - znajomość podstawowych technik prawidłowego wiązania i użytkowania chusty pozwalają na jej zadowalające - dla obu stron - użytkowanie ( największą pewność, co do naszych umiejętności w tym zakresie, daje niewątpliwie konsultacja z profesjonalnym i doświadczonym doradcą noszenia dzieci - ich listę znajdziecie na naszej stronie w zakładce doradcy noszenia)

 

CHUSTONOSZENIE – czy warto? (Monika Jechowicz)

Wiele z mam na początku swojej przygody związanej z macierzyństwem poszukuje idealnych rozwiązań dla siebie i swojego dziecka. W ciąży są w stanie przewertować pół Internetu w poszukiwaniu idealnej kołyski, wózka, ślicznych ubranek. Podatne na rady rodziny, sąsiadek i znajomych mamy kupują miliony „niezbędnych” rzeczy, które później okazują się zupełnie nieprzydatne. W biegu za gadżetami młodej mamy zapominają co tak naprawdę jest istotne w pierwszym okresie życia dziecka.

 

Mały człowiek przychodzi na świat i potrzebna mu tak naprawdę jesteś tylko Ty, Mamo!

Twój głos, ciepło i zapach ciała, które tak dobrze zna. Przez 9 miesięcy kołysany był ruchami Twojego ciała. Nosiłaś go pod sercem, więc nic dziwnego, że teraz na Twoich rękach przytulony i wsłuchany w rytmiczne jego bicie czuje się najbezpieczniej.

Pewnie nie raz usłyszysz: „ nie noś bo przyzwyczaisz”, ale jak można przyzwyczaić do czegoś co robiłaś przez ostatnie miesiące nosząc malucha w swoim brzuchu?

            A teraz kilka faktów:       

W latach 70-tych poprzedniego stulecia naukowcy podzielili ssaki na trzy grupy:

  • gniazdowniki
  • zagniazdowniki
  • noszeniaki

Do tej ostatniej  grupy zaliczono również człowieka. Młode noszaki rodzą się z nie sprawnymi w pełni narządami zmysłów oraz z niewydolną termoregulacją. Nie potrafią przemieszczać się za swoim stadem w poszukiwaniu pokarmu. Pozostawione same płaczą ile sił w płucach, bojąc się i wzywając na pomoc najbliższych. Są bezbronne. Mają jednak pewną cechę, która daje im szanse przetrwania. To odruch chwytny zachowany we wszystkich kończynach, który pozwala im trzymać się sierści matki. W razie niebezpieczeństwa młode noszaki natychmiast uciekają do matki, czepiając się jej mocno, nawet jeśli potrafią już poruszać się samodzielnie.

            Dzieci czują się najlepiej przy matce i to matka daje im największe poczucie bezpieczeństwa – niezbędne do harmonijnego rozwoju. Dlatego warto zapewnić im najlepszą i najbezpieczniejszą formę „bycia razem”. Pozostaje pytanie jak to zrobić? Jak nosić?

Na rękach? Przodem czy tyłem do świata? Jak poradzić sobie z obowiązkami domowymi z dzieckiem na rękach? Jak długo dam rade trzymać malucha gdy podrośnie i zacznie ważyć swoje? Pytań pojawi się tysiące…

A może warto zapytać: ręce czy chusta? Tu odpowiedź jest prosta.

Chusta.

Dlaczego? Powodów jest mnóstwo, oto kilka z nich:

  • dziecko zachowuje fizjologiczną pozycję: niemowlę ułożone w chuście w sposób prawidłowy, ma przez pierwsze tygodnie życia zaokrąglone plecy (kifoza), a nóżki lekko podkurczone i rozchylone ( pozycja zgięciowo- odwiedzeniową). Jest to prawidłowe ułożenie, wspierające rozwój kręgosłupa oraz bioder dziecka

 

  • noszenie nie jest uciążliwe dla rodzica:

    chusta odciąża kręgosłup, dzięki rozłożeniu ciężaru na oba ramiona oraz plecy noszącego. Dlatego noszenie w chuście jest dużo wygodniejsze niż noszenie dziecka na rękach. Nosząc dziecko od pierwszych dni życia sprawiamy, że nasze mięśnie kręgosłupa przyzwyczają się do rosnącego obciążenia, dzięki czemu wraz z naszym dzieckiem rosną również możliwości wytrzymałościowe rodzica. Ponadto prawidłowe otulenie dziecka chustą sprawia, że jego środek ciężkości znajduje się wyżej oraz bliżej noszącego co również w znacznym stopniu podnosi komfort noszenia.

 

  • noszenie zaspokaja podstawową potrzebę bliskości dziecka oraz buduje więź z rodzicem:

    dotyk, zapach rodzica, bicie serca, głos – wszystkie te elementy dają niemowlęciu poczucie bezpieczeństwa niezbędne do prawidłowego rozwoju, a to buduje więzi które będą procentować w przyszłości.

 

  • noszenie wspiera rozwój układu nerwowego:

    rozwija zmysł równowagi, dziecko lepiej czuje granice swojego ciała. Chusta ogranicza odruch moro podobnie jak otulacze, z ta różnicą, że dziecko nie leży samotnie tylko jest blisko mamy.

 

  • dzieci noszone w chustach często mniej płaczą:

    są blisko rodzica, który uczy się ich sposobu komunikowania i jest w stanie znaczcie szybciej odpowiedzieć na ich sygnały

 

  • noszenie pomaga dziecku w adaptacji do zupełnie nowych warunków:

    w chuście maluch widzi więcej niż w wózku i aktywnie uczestniczy w życiu społecznym swojej rodziny. Poczucie bezpieczeństwa, jakie zapewnia mu bliskość rodzica, minimalizuje stres i jego negatywny wpływ na rozwój mózgu oraz pozwala na przyjęcie tylu zewnętrznych bodźców na ile bobas jest aktualnie gotowy.  

 

  • noszenie jest pomocą w czasie niemowlęcych kolek, bolesnym ząbkowaniu, pierwszych infekcji:

    pionowa pozycja ułatwia oddychanie w trakcie męczącego kataru, a w chwilach kolki niemowlęcej, prawidłowe ułożenie pomaga dziecku pozbycia się gazów. Bliskość rodzica, dotyk, zapach, lekkie kołysanie są najlepszym lekarstwem na nękające dolegliwości malucha

 

  • noszenie zmniejsza ryzyko wystąpienia depresji poporodowej oraz zwiększa poziom prolaktyny w organizmie mamy wspomagając laktację

 

  • rodzic ma „wolne ręce”:

    chusty szczególnie doceniają rodzice gdy mogą zająć się różnymi czynnościami podczas gdy dziecko znajduje się blisko niego. Posprzątanie domu i zrobienie obiadu a nawet praca przy komputerze nie stanowią już problemu. Chusta sprawdza się również w wielodzietnych rodzinach, szczególnie gdy różnica między dziećmi jest bardzo mała. Pozwala na wspólne spacery i zabawy ze starszym dzieckiem, bez ograniczania kantaku z młodszym.

 

  • noszenie wspiera aktywne rodzicielstwo:

    chusta doskonale sprawdza się podczas podróży, wypraw, wycieczek, spotkań towarzyskich. Pozwala na zabranie malucha na wycieczkę w góry, spacer po plaży, zwiedzanie jaskiń czy pokonanie najwyższych schodów.

 

  • noszenie wspomaga „Kangurowanie”:

    dzieci urodzone przedwcześnie tez mogą być noszone a nawet wskazane jest by na jednym z rodziców malec był ułożony w pozycji pionowej lub półleżącej „skóra do skóry”.

 

  • noszenie buduje również więź z ojcem:

    dając mu możliwość nawiązania większej bliskości z dzieckiem

 

  • noszenie jest modne a chusty są takie piękne

    : na rynku dostępne są różne rodzaje splotów, domieszek i wzorów. Trudno się im oprzeć i nie zakupić więcej niż jednej.

 

Monika Jechowicz, Wtuleni

 

                                                                                               

Chusta do noszenia dzieci – sztuka DOCIĄGANIA: klucz do sukcesu

Internet i Youtube obfitują w filmiki instruktażowe i tutoriale z wiązania chusty. Znaleźć można absolutnie wszystkie wiązania, przedstawione od A do Z. Od pierwszych, podstawowych – dla dzieci niesiedzących- jak kangur, kieszonka i plecak prosty po te kolejne (przeznaczone dla dzieci samodzielnie siadających)  oraz ich wszelkie, finezyjne wykończenia.

O ile nauka kolejnych wiązań na tej podstawie – na dziecku siedzącym – jest dość owocna i w sporej mierze wróży sukces – o tyle nauka wiązań podstawowych jest dość ryzykowna. Powodów jest wiele.

Dziecko, do momentu osiągnięcia umiejętności samodzielnego siadania, ma niewykształcony kręgosłup, który nie wybacza niedociągnięć ( tak się składa, że i dosłownie i w przenośni ) w praktyce wiązania. Niezwykle istotnym jest odciążenie kregosłupa dziecka, a więc uzyskanie pleców zaokrąglonych w kształt litery C, prawidłowego zgięcia kolan oraz odwiedzenia stawu biodrowego. Co lepsze filmiki i tutoriale dostępne w internecie – owszem – wspominają o tym, jednakowoż niezwykle trudnym jest przekazać w tej formie, co tak naprawdę teoria ta znaczy i jak wdrożyć ją w praktyce. Istnieją również filmy, w których prowadzący nie udziela żadnych werbalnych wskazówek – wiązanie odbywa się bez tłumaczenia, w ciszy – technicznie poprawnie, owszem, jednakże bez podstawowych wytycznych, których niezwerbalizowanie może prowadzić popełnienie podstawowych błędów, a idąc dalej – możliwie przykrych konsekwencji dla noszonego dziecka.

Znajomość poprawności wiązania i jego etapów ‚krok po kroku’ to oczywiście podstawa i pozycja wyjściowa przy użytkowaniu chusty tkanej. Jest jednak element. który – aby został zrozumiany i poprawnie przekazany – musi być jednocześnie pokazany i wytłumaczony, pierwsze zaś nasze próby powinny być skorygowane na miejscu. od razu. bez zwłoki. Elementem tym jest DOCIĄGANIE, niewątpliwy klucz do sukcesu w wiązaniu chusty.

Dociąganie chusty ( chusta: TULA )

Dociąganie chusty czyli praca z odpowiednio -często maksymalnie- naprężoną chustą. Złota zasada wiązania, wróżąca sukces w poprawnym użytkowaniu chusty tkanej, to utrzymanie prawidłowej napięcia materiału od samego początku do końca wiązania, czyli finalnego, podwójnego supła. W myśl zasady ” to, co raz zostanie naciągnięte – musi zostać napięte do samego końca „ do pracy i na pomoc ruszają nam dłonie, które – prócz zbierania odpowiednich partii materiału, przekładania pół i kontrolowania dziecka – mają za zadanie tak pracować, by nie poluzować choć na chwilę tego, co zostało już naciągnięte. Przy prawidłowej pracy rąk i palców – przy pierwszych próbach wiązania chusty niewątplwie można poczuć ból i zmęczenie w rękach, świadczy to jednak o ich prawidłowej poprawnej pracy i jest  bezsprzecznie dobrym sygnałem. Z czasem jednak dłonie przyzwyczajają się.

Dobry doradca z pewnością – oprócz podstaw techniki wiązania – bez wątpienia potrafi prawidłowo przekazać wiedzę o pracy rąk i tym,  które palce i kiedy przejąc powinny dane partie materiału lub krawędzie tak, aby pozostałe utrzymywały w napięciu uprzednio napięty materiał. Teoretycznie – jest to wiedza i umiejętność intuicyjna, jednakowoż niewątpliwym ułatwieniem jest nabycie jej raz a dobrze pod czujnym okiem dorady chustowego.

III OGÓLNOPOLSKA KONFERENCJA NOSZENIA DZIECI 2017

 

Za nami już trzecia edycja Ogólnopolskiej Konferencji Noszenia Dzieci. Niezmiennie w Poznaniu, niezmiennie wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Staje się nieodzownym elementem i stałym punktem rocznego kalendarza każdego zaangażowanego w rozwój myśli chustonoszenia w Polsce a także tych, którzy chcą spędzić czas w gronie ludzi o tych samych zainteresowaniach.

 

Wydarzenie ważne, wydarzenie niezastąpione, wydarzenie, które zainicjowane przez doświadczonego doradcę AND, wieloletnią działaczkę i promotorkę idei chustonoszenia w rodzinnym, Poznaniu i nie tylko – Magdalenę Konieczkę.

Magdalena Konieczka, pomysłodawca i organizatorka Ogólnopolskiej Konferencji Noszenia Dzieci

 

Zaczniemy dość standardowo, skąd pomysł na zorganizowanie konferencji noszenia, co było Twoją motywacją i motorem napędowym?

Magdalena Konieczka : Pomysł pojawił się podczas jednej z Konferencji Bliskości. Poczułam wtedy potrzebę stworzenia czegoś podobnego, ale dla doradców noszenia dzieci. Konferencji, na której poruszane będą tematy związane wyłącznie z noszeniem dzieci w chustach i nosidłach. Takiego forum swobodnej wymiany myśli, miejsca, w którym spotkamy się wszyscy i będziemy mogli czerpać ze swojego doświadczenia oraz doświadczenia zagranicznych gości. Miejsca, w którym skupiać się będą również firmy produkujące chusty oraz akcesoria okołochustowe, którzy pokażą swoje nowości, opowiedzą o wizji firmy itd. Wróciłam z tym szalonym pomysłem do domu i opowiedziałam mężowi. Wniebowzięty nie był, ale udało mi się przekonać go, że ten pomysł ma szansę powodzenia i jest potrzebny. Kolejną osobą, z którą podzieliłam się pomysłem była Marta Żurek i to ona tak naprawdę tchnęła wiatr w żagle. Zadzwoniłam również do Izy Banach-Kubik i ona również powiedziała coś w stylu „No nareszcie ktoś to zrobi!”. Poparcie Akademii Noszenia Dzieci i Szkoły Noszenia ClauWi było dla mnie kluczowe, bo dzięki temu miałam szansę zbudować konferencję na wysokim merytorycznie poziomie, z międzyszkolnym dialogiem, ponad podziałami. Bardzo chciałam otworzyć doradców obu szkół na współpracę międzyszkolną. A dalej to już wszystko się potoczyło bardzo szybko.

Co sprawiło Ci największą trudność?

 

II Konferencja Noszenia Dzieci, Poznań

Magdalena Konieczka: Przy tworzeniu pierwszej edycji największą trudność sprawiło mi namówienie sponsorów do współfinansowania przedsięwzięcia. No bo wyobraźcie sobie, że pewnego dnia dzwoni do Was ktoś Wam zupełnie nie znany i mówi „Kup Pan kota w worku, bo to się opłaci. Bo to będzie świetny kot, o którym będzie mówiła cala Polska”. Mało kto mnie wtedy znał, więc nic dziwnego, że firmy oraz paneliści byli ostrożni. Bardzo wtedy pomogła mi Marta Żurek (trener Akademii Noszenia Dzieci- przypis redakcji), która wystawiała mi rekomendacje i ręczyła za mnie swoim nazwiskiem. Podobnie było z panelistami. Wsparcie autorytetów polskiego chustoświata bardzo mi wówczas pomogło. Pierwszą konferencję finansowałam całkowicie z własnych oszczędności. Dopiero wpływy ze sprzedaży biletów miały nam pozwolić spłacić ten kredyt. Ryzyko było spore, bo nie byliśmy w stanie oszacować frekwencji. Pierwsza edycja była dla mnie tym bardziej stresująca, iż gdyby mi się nie udało, a całe wydarzenie okazałoby się fiaskiem, to spaliłabym most do tworzenia podobnych eventów dla wszystkich innych ludzi przez następnych kilka lat. Ale udało się. A w międzyczasie na fali konferencji powstały inne eventy skupiające społeczność chustową w Polsce.

Wszystkich wielkich działaczy i twórców dopada w pewnym momencie zwątpienie. Jednych większe, inne mniejsze, to jednak nieuchronne. Odnosząc się do pierwszej edycji, ale i każdej kolejnej – czego dotyczyła ta wątpliwość w Twoim przypadku?

Z Joanną Makowską z LennyLamb, III Konferencja Noszenia Dzieci Poznań

Zawsze stresuje mnie frekwencja. Czy ludzie będą chcieli przyjść. Czy program, który układamy oraz atrakcje, jakie przewidujemy będą dla nich na tyle atrakcyjne, że zdecydują się poświęcić ten jeden dzień w roku na przyjazd do Poznania. Ja staram się słuchać ludzi, bo oni często mówią, że potrzebują dokształcenia w takim albo innym temacie, że chcieliby posłuchać wykładów takiej a takiej osoby. Staram się przykładać do tych próśb. Ale tak naprawdę to nigdy do końca nie wiem, czy uda mi się zaspokoić gusta polskiego chustoświata 😉

Jak sobie z nią poradziłaś, co przyszło Ci z pomocą i tchnęło nową energią?

Nie poradziłam sobie 😉 Ona dopada mnie każdego roku, gdy ogłaszamy harmonogram i ruszamy ze sprzedażą biletów. Mało kto zdaje sobie pewnie sprawę, że nie jest łatwo namówić światowej klasy specjalistów, aby przyjechali do Poznania i podzielili się z uczestnikami swoją wiedzą. Takie osoby bardzo często mają zaplanowane kalendarze na dwa lata naprzód! Także, na IVOKND pierwszy gość specjalny jest już zabookowany 😉

Ale wracając do tematu, to staram się nie denerwować rzeczami, na które nie mam wpływu, pozwalam rzeczom dziać się- panta rhei, jak mawiał Heraklit. Staram się dawać z siebie milion % i w zasadzie już nic więcej nie mogę zrobić. Będzie, co ma być.

Wróćmy do pierwszej edycji konferencji noszenia. Co czułaś w dzień wydarzenia, na 5 min przed przybyciem pierwszych uczestników? Jak spałaś poprzedniej nocy?

W nocy zazwyczaj śpię dobrze 😉 Mam taki nawyk z czasów studiów, że w przeddzień egzaminu już tylko szlifuję materiał, dopracowuję niedoróbki i wysypiam się, żeby mieć siłę na egzaminie. Mam duszę sportowca i stres motywuje mnie do działania, nie pozwalam mu zawładnąć moim ciałem i myślami. Ale faktycznie, jak stanęłam na środku, aby przywitać gości, to głos mi zadrżał i chciałam uciec 😉 Z każdym wypowiedzianym zdaniem było jednak łatwiej, pomyślałam sobie, że przecież większość z tych ludzi znam, że to przyjaciele, rodzinna atmosfera itd.. Teraz jest mi już dużo łatwiej. Jest fajnie.

 Co wiedziałaś po pierwszej konferencji, co wiesz po jej trzeciej edycji?

Każda edycja uczy mnie czegoś nowego. Podczas każdej wychodzą jakieś niedociągnięcia, które staramy się eliminować w kolejnym roku. Ale w następnym wychodzą inne i tak w kółko. I to się chyba nie zmieni 😉 Faktem jest natomiast, że z każdą kolejną edycją dużo łatwiej jest mi nakłonić specjalistów do przyjazdu do Poznania. Dobra opinia o konferencji idzie w świat, co mnie bardzo cieszy.

Skąd czerpiesz inspiracje na tematy poruszane na konferencji? Czy to rozwinięcie zagadnień, które interesują Ciebie prywatnie czy też odpowiadasz na potrzeby potencjalnych uczestników, które wydają Ci się niezaspokojone obecnym poziomem wiedzy z ich zakresu?

Z Marią Urbańską Bąk, właścicielką Sensimo Slings, jednego z tegorocznych mecenasów wydarzenia.

Po każdej edycji konferencji wysyłamy uczestnikom ankietę ewaluacyjną, w której mogą oni ocenić całe wydarzenie i jednocześnie zgłosić propozycję tematów. I to jest pierwsze źródło inspiracji. Kolejny kanał to rozmowy podczas zjazdów SEDNO (Stowarzyszenie Edukatorów i Doradców Noszenia Dzieci), którego mam zaszczyt być członkiem. Na te zjazdy zapraszamy również różnej maści specjalistów, fizjoterapeutów, lekarzy, pediatrów, psychologów i podczas tych spotkań pojawiają się nowe wątki, które warto poruszyć na konferencji. Staram się słuchać ludzi i odpowiadać na ich potrzeby, zależy mi, aby czuli się częścią tego wydarzenia, bo to w końcu im ma służyć.

We wszystkich przygotowaniach i organizacji jest z Tobą wielu ludzi, wspierających Cię bez względu a wszystko. Jest jednak ktoś jeszcze, kto pełni niewątpliwie taką rolę w Twoim życiu na codzień. Twój mąż. Jak odnalazł się w pierwszej edycji, bo w trzeciej – to widzieliśmy wszyscy – był niewątpliwym filarem wydarzenia?

O to to trzeba zapytać mojego męża 😉 Mój mąż jest nie tylko moim mężem, ale też najlepszym przyjacielem, więc jest oczywiste, że będzie częścią tego wszystkiego i będzie mnie wspierał. Bo tak po prostu robią przyjaciele. Mój mąż jest bardzo prochustowy, sam nosił swoje dzieci w chustach, ale nigdy nie czuł aż takiej pasji do noszenia, aby chcieć się w tym kierunku rozwijać. Rozmowy o noszeniu dzieci są jednak częścią naszego życia z racji wykonywanej przeze mnie pracy Doradcy Noszenia Dzieci i Douli. W naszym domu mamy również zaszczyt gościć osoby działające w doradczym świecie, więc te tematy są obecne. Są częścią naszego życia. Ale faktycznie, z każdą edycją mój mąż angażuje się w całe wydarzenie bardziej. W pierwszej edycji mnie wspierał i po prostu był i pomagał technicznie. W drugiej, już tam chciał wiedzieć, co się dzieje na poszczególnych etapach tworzenia wydarzenia. Podczas trzeciej chciał już mieć przydzielone zadania 😉 Widzę, że z każdą edycją czuje się w naszym gronie coraz swobodniej. Także nie zdziwcie się, jak podczas czwartek edycji zepchnie mnie ze sceny i sam będzie chciał prowadzić wydarzenie, haha! 😀

Co z czwartą edycją? Co widzisz, opisz obraz, wizjonersko.

Wiedziałam, że padnie to pytanie, haha! Ze względu na to, że nasz przyszłoroczny gość zagraniczny jest bardzo rozchwytywanym człowiekiem, a mi bardzo zależy, aby ściągnąć go do Polski to czwarta edycja już się tworzy! Nie zdradzę Wam jeszcze kto jest tą tajemniczą osoba, ale mogę Wam powiedzieć, że przyszłoroczna konferencja odbędzie się 15.09.2018 roku. Zdradzam Wam tę wiadomość jako pierwszym 😉 Ale możecie już sobie w kalendarzu zapisać tę datę. Tina Hoffmann oraz Nora de Stael, które mieliśmy zaszczyt gościć w tym roku w Poznaniu, były bardzo pozytywnie zaskoczone wysokim poziomem merytorycznym wszystkich dyskusji oraz wiedzy i dojrzałości polskich rodziców noszących i z taką opinią wróciły do swoich krajów. W ich opinii Ogólnopolska Konferencja Noszenia Dzieci to największe tego typu wydarzenie w całej Europie. Te wieści bardzo szybko obiegły cały chustoświat i piszą już do nas osoby z innych krajów z pytaniami o przyszłoroczną edycję konferencji. Także spodziewamy się, że w przyszłym roku będziemy już międzynarodowym towarzysztwem na szeroką skalę. 😉

 

Chustowo.pl

Prześlij Twoje zdjęcie