CHUSTONOSZENIE – czy warto? (Monika Jechowicz)

Wiele z mam na początku swojej przygody związanej z macierzyństwem poszukuje idealnych rozwiązań dla siebie i swojego dziecka. W ciąży są w stanie przewertować pół Internetu w poszukiwaniu idealnej kołyski, wózka, ślicznych ubranek. Podatne na rady rodziny, sąsiadek i znajomych mamy kupują miliony „niezbędnych” rzeczy, które później okazują się zupełnie nieprzydatne. W biegu za gadżetami młodej mamy zapominają co tak naprawdę jest istotne w pierwszym okresie życia dziecka.

 

Mały człowiek przychodzi na świat i potrzebna mu tak naprawdę jesteś tylko Ty, Mamo!

Twój głos, ciepło i zapach ciała, które tak dobrze zna. Przez 9 miesięcy kołysany był ruchami Twojego ciała. Nosiłaś go pod sercem, więc nic dziwnego, że teraz na Twoich rękach przytulony i wsłuchany w rytmiczne jego bicie czuje się najbezpieczniej.

Pewnie nie raz usłyszysz: „ nie noś bo przyzwyczaisz”, ale jak można przyzwyczaić do czegoś co robiłaś przez ostatnie miesiące nosząc malucha w swoim brzuchu?

            A teraz kilka faktów:       

W latach 70-tych poprzedniego stulecia naukowcy podzielili ssaki na trzy grupy:

  • gniazdowniki
  • zagniazdowniki
  • noszeniaki

Do tej ostatniej  grupy zaliczono również człowieka. Młode noszaki rodzą się z nie sprawnymi w pełni narządami zmysłów oraz z niewydolną termoregulacją. Nie potrafią przemieszczać się za swoim stadem w poszukiwaniu pokarmu. Pozostawione same płaczą ile sił w płucach, bojąc się i wzywając na pomoc najbliższych. Są bezbronne. Mają jednak pewną cechę, która daje im szanse przetrwania. To odruch chwytny zachowany we wszystkich kończynach, który pozwala im trzymać się sierści matki. W razie niebezpieczeństwa młode noszaki natychmiast uciekają do matki, czepiając się jej mocno, nawet jeśli potrafią już poruszać się samodzielnie.

            Dzieci czują się najlepiej przy matce i to matka daje im największe poczucie bezpieczeństwa – niezbędne do harmonijnego rozwoju. Dlatego warto zapewnić im najlepszą i najbezpieczniejszą formę „bycia razem”. Pozostaje pytanie jak to zrobić? Jak nosić?

Na rękach? Przodem czy tyłem do świata? Jak poradzić sobie z obowiązkami domowymi z dzieckiem na rękach? Jak długo dam rade trzymać malucha gdy podrośnie i zacznie ważyć swoje? Pytań pojawi się tysiące…

A może warto zapytać: ręce czy chusta? Tu odpowiedź jest prosta.

Chusta.

Dlaczego? Powodów jest mnóstwo, oto kilka z nich:

  • dziecko zachowuje fizjologiczną pozycję: niemowlę ułożone w chuście w sposób prawidłowy, ma przez pierwsze tygodnie życia zaokrąglone plecy (kifoza), a nóżki lekko podkurczone i rozchylone ( pozycja zgięciowo- odwiedzeniową). Jest to prawidłowe ułożenie, wspierające rozwój kręgosłupa oraz bioder dziecka

 

  • noszenie nie jest uciążliwe dla rodzica:

    chusta odciąża kręgosłup, dzięki rozłożeniu ciężaru na oba ramiona oraz plecy noszącego. Dlatego noszenie w chuście jest dużo wygodniejsze niż noszenie dziecka na rękach. Nosząc dziecko od pierwszych dni życia sprawiamy, że nasze mięśnie kręgosłupa przyzwyczają się do rosnącego obciążenia, dzięki czemu wraz z naszym dzieckiem rosną również możliwości wytrzymałościowe rodzica. Ponadto prawidłowe otulenie dziecka chustą sprawia, że jego środek ciężkości znajduje się wyżej oraz bliżej noszącego co również w znacznym stopniu podnosi komfort noszenia.

 

  • noszenie zaspokaja podstawową potrzebę bliskości dziecka oraz buduje więź z rodzicem:

    dotyk, zapach rodzica, bicie serca, głos – wszystkie te elementy dają niemowlęciu poczucie bezpieczeństwa niezbędne do prawidłowego rozwoju, a to buduje więzi które będą procentować w przyszłości.

 

  • noszenie wspiera rozwój układu nerwowego:

    rozwija zmysł równowagi, dziecko lepiej czuje granice swojego ciała. Chusta ogranicza odruch moro podobnie jak otulacze, z ta różnicą, że dziecko nie leży samotnie tylko jest blisko mamy.

 

  • dzieci noszone w chustach często mniej płaczą:

    są blisko rodzica, który uczy się ich sposobu komunikowania i jest w stanie znaczcie szybciej odpowiedzieć na ich sygnały

 

  • noszenie pomaga dziecku w adaptacji do zupełnie nowych warunków:

    w chuście maluch widzi więcej niż w wózku i aktywnie uczestniczy w życiu społecznym swojej rodziny. Poczucie bezpieczeństwa, jakie zapewnia mu bliskość rodzica, minimalizuje stres i jego negatywny wpływ na rozwój mózgu oraz pozwala na przyjęcie tylu zewnętrznych bodźców na ile bobas jest aktualnie gotowy.  

 

  • noszenie jest pomocą w czasie niemowlęcych kolek, bolesnym ząbkowaniu, pierwszych infekcji:

    pionowa pozycja ułatwia oddychanie w trakcie męczącego kataru, a w chwilach kolki niemowlęcej, prawidłowe ułożenie pomaga dziecku pozbycia się gazów. Bliskość rodzica, dotyk, zapach, lekkie kołysanie są najlepszym lekarstwem na nękające dolegliwości malucha

 

  • noszenie zmniejsza ryzyko wystąpienia depresji poporodowej oraz zwiększa poziom prolaktyny w organizmie mamy wspomagając laktację

 

  • rodzic ma „wolne ręce”:

    chusty szczególnie doceniają rodzice gdy mogą zająć się różnymi czynnościami podczas gdy dziecko znajduje się blisko niego. Posprzątanie domu i zrobienie obiadu a nawet praca przy komputerze nie stanowią już problemu. Chusta sprawdza się również w wielodzietnych rodzinach, szczególnie gdy różnica między dziećmi jest bardzo mała. Pozwala na wspólne spacery i zabawy ze starszym dzieckiem, bez ograniczania kantaku z młodszym.

 

  • noszenie wspiera aktywne rodzicielstwo:

    chusta doskonale sprawdza się podczas podróży, wypraw, wycieczek, spotkań towarzyskich. Pozwala na zabranie malucha na wycieczkę w góry, spacer po plaży, zwiedzanie jaskiń czy pokonanie najwyższych schodów.

 

  • noszenie wspomaga „Kangurowanie”:

    dzieci urodzone przedwcześnie tez mogą być noszone a nawet wskazane jest by na jednym z rodziców malec był ułożony w pozycji pionowej lub półleżącej „skóra do skóry”.

 

  • noszenie buduje również więź z ojcem:

    dając mu możliwość nawiązania większej bliskości z dzieckiem

 

  • noszenie jest modne a chusty są takie piękne

    : na rynku dostępne są różne rodzaje splotów, domieszek i wzorów. Trudno się im oprzeć i nie zakupić więcej niż jednej.

 

Monika Jechowicz, Wtuleni

 

                                                                                               

Prześlij Twoje zdjęcie