Noszenie w chuście a RODZICIELSTWO BLISKOŚCI ( Paulina Cybuch )

Noszenie w chuście a rodzicielstwo bliskości

Noszenie w chuście w ostatnim czasie przeżywa istny rozkwit popularności w naszym kraju. Coraz więcej rodziców decyduje się na używanie chusty z wielu różnych powodów.

Bardzo często ich pierwszy kontakt z chustami ma miejsce np. w szkole rodzenia w formie prezentacji przez doradcę noszenia, lub też jest ujęty w programie tematycznym zajęć.

Noszenie w chuście jest też jednym z elementów głębszej filozofii rodzicielskiej związanej z postawą wychowawczą i nurtem rodzicielstwa bliskości, w jakim rodzice pragną wychowywać swoje dzieci. Nurt ten oparty jest na świadomym budowaniu głębokiej, bliskiej więzi z dzieckiem zapewniającej mu poczucie bezpieczeństwa i zaspokajanie potrzeb.

Pobudek do używania chusty jest bardzo bardzo wiele.

Czy jednak trzeba być rodzicem w nurcie rodzicielstwa bliskości, aby używać chusty? Może tak być, ale nie musi.

Jak zapewne wiecie, rodzicielstwo bliskości, czyli attachment parenting to zbiór różnych wskazówek, czy też wytycznych, które zostały ujednolicone i zebrane w pewną całość przez małżeństwo Williama i Marthy Sears. To oni właśnie uznali, że noszenie w chuście jest jednym z aspektów tej filozofii i składa się jako kolejny filar na postawę rodzicielską, którą dzisiaj nazywamy bliskościową. Natomiast Evelin Kirkilionis analizując więzi w rodzinie, zwróciła uwagę na ważny aspekt społeczny – otóż jesteśmy noszeniakami – ta cecha pozwoliła nam przetrwać. Noszenie dzieci jest zgodne z naszą naturą i w aspekcie adaptacyjnym bliskość i opieka opiekuna nad niemowlakiem stanowi gwarancję jego przetrwania.

Dziecko długo zostawione bez opieki, czuje się zagrożone, a jego płacz to
wołanie o ratunek. Naturalną odpowiedzią jest kontakt z dzieckiem, bliskość, przytulenie, bliskość, podanie mleka…
Większość z rodziców – nie myśli o tym, gdy dziecko płacze po przebudzeniu w łóżeczku nawołując rodzica. Nikt też nie zastanawia się nad tym, że ból brzucha spowodowany kolką jest bardziej znośny, gdy mama tuli maleństwo. To są takie naturalnie odruchy prawda?

Podobnie jest z używaniem chusty.
Nosimy w chuście z wielu powodów – żeby ukoić ból, utulić w płaczu, uśpić maluszka, bądź też starszaka, złagodzić gorączkę, odciążyć zmęczone ręce, zapanować nad ładem w swojej najbliższej przestrzeni, dać uwagę starszym dzieciom w domu, dotrzeć tam, gdzie nie ma możliwości skorzystania z wózka, pogodzić opiekę nad dzieckiem, z tym, co jest naszym obowiązkiem, lub z czego nie chcemy rezygnować. Jednak przede wszystkim jest taki jeden
powód, dla którego chusta sprawia, że korzystanie z niej, staje się codziennym wyjątkowym rytuałem rodzica i jego dziecka: tym rytuałem jest budowanie więzi i bliskość sama w sobie. To jest początek wszystkiego.
Czy w codziennym życiu jest miejsce na całą tę filozofię?

Trochę tak, a trochę nie .

Z jednej strony możemy użyć chusty jako „narzędzia” – tak po prostu, by pomóc dziecku usnąć spokojnie, załagodzić płacz, dać sobie wolne ręce potrzebne do różnych obowiązków, lub odciążyć zmęczone plecy.
Z drugiej zaś jak najbardziej noszenie w chuście pozwala nam podążać za potrzebami dziecka – czyli w pełni realizuje podstawowy warunek związany z tym typem wychowania – nie ignorujemy go, nie odsuwamy od siebie, tylko żywo i świadomie reagujemy na jego potrzeby. Skoro chce być blisko mnie – to po prostu jest. Jeśli potrzebuje czuć ciepło mojego przytulenia – to dlaczego ma z niego nie skorzystać? Jeśli spokojnie śpi, gdy ja idę i delikatnie je kołyszę, a wybudza się położone na materacyku łóżeczka – to tak naprawdę korzystamy na spokojnym śnie dziecka obopólnie.

To takie oczywiste, bardzo pragmatyczne zastosowanie pozwala rodzicowi czuwać nad dobrem jego dziecka, jego ogólnym samopoczuciem, pozwala mu obserwować jego rozwój i podążać za nim. Umożliwia także kierowanie się jego uwagą i jego wyborami, poznawanie jego emocji, gdy dostrzeże coś wartego uwagi i cieszyć się z pierwszych okrzyków radości.

Ten bliski kontakt daje każdej mamie poczucie, że dba o tę uważność i cieszy się, delektuje tym, co może poczuć i przeżyć razem ze swoim maleństwem. Dzięki tej bliskości dzieje się coś jeszcze, niesamowicie istotnego. Budujemy z dzieckiem więź opartą na bliskim kontakcie, dając mu jednocześnie ogromne poczucie bezpieczeństwa –
najważniejszy warunek rozwoju psychicznego dziecka.

Jeśli nie czuje się ono bezpiecznie, nie może się prawidłowo rozwijać. Poczucie bezpieczeństwa dziecka jest gwarantem tego, że jego mózg będzie rozwijał się prawidłowo. Bezpieczny, spokojny sen da mu wytchnienie i siłę
do kolejnych zmagań z nowymi wyzwaniami każdego dnia. Pozwoli na budowanie relacji z innymi ludźmi, rozbudzi ciekawość do poznawania świata.

Oczywiście każdy z nas wie, że tych bliskościowych aspektów wspierania rozwoju dziecka jest dużo więcej, a chusta to tylko jeden z nich. Za to jaki!

Używanie chusty jest praktyczne i pomaga w realizacji naszych codziennych obowiązków. Dużo łatwiej jest ogarnąć i zaprowadzić do szkoły czy przedszkola starszaki mając malucha w chuście. Następnie wracając zrobić zakupy, ogarnąć dom, czy też przygotować obiad. Na koniec znaleźć dla siebie chwilę wytchnienia i delikatnie bujając maleństwo skorzystać z
jego drzemki na przykład na spacerze, pośród szumiących liści drzew, wdychając powietrze pachnące kroplami deszczu, cieszyć się z tych ulotnych paru chwil bliskości i przytulenia.

Patrząc jak ufnie i spokojnie oddycha przez sen, wsłuchane w bicie serca swojej Mamy. To także chwila na kawę i kilka stron książki, czy też telefon do przyjaciół bez potrzeby
przerywania rozmowy z powodu płaczu nawołującego dziecka. Ten czas, który możemy wykorzystać na swoje własne przyjemności bez poczucia winy i bez rozterek, co jest ważniejsze.

Noszenie w chuście to nie tylko sen dziecka w bliskości z Mamą lub Tatą. To także pokazywanie mu świata z inne perspektywy. William Sears pisał o tym ujmując aktywność dziecka jako „stan cichego czuwania”, w którym dziecko będąc blisko swojego rodzica na dużo większą możliwość do… uczenia się! Wg naukowców przebywanie dziecka w chuście sprzyja nawiązywaniu relacji, a także pokazywaniu przez rodzica świata swojemu dziecku. Jest to też związane z uczeniem się przez nie podejmowania decyzji i skupiania uwagi na
danym przedmiocie.

Tak więc biorąc pod uwagę aspekt rozwojowy, świadomy rodzic wybierze chustę nie tylko ze względu na wygodę i praktyczność, czy łatwość w usypianiu dziecka, ale też skorzysta z niej wtedy, gdy będzie chciał pokazać dziecku świat ze swojej perspektywy lub będzie towarzyszył dziecku i podążał za jego uwagą.

I jeszcze jedna korzyść z używania chusty, która często pojawia się na samym końcu:

Czasem tak się dzieje, że rodzic nie wie, co w nim drzemie i jakie są jego własne potrzeby, a także jak bardzo on z jakiegoś powodu sam potrzebuje bliskości drugiej osoby i kontaktu skóra do skóry.  Uwierzcie, to zawsze działa w dwie strony. Zatem… jeśli zadajesz sobie pytanie, czy jest jakiś związek pomiędzy noszeniem w chuście a rodzicielstwem bliskości, to odpowiedź znajdziesz Drogi Rodzicu sam, w swoim sercu i w tym,
co dla Ciebie jest ważne. Ten związek może być, ale też nie musi. Noszenie w chuście może być pięknym aspektem rodzicielstwa i czymś, co pomoże Ci się odnaleźć w nowej roli. Ale też może być czynnością bardzo praktyczną, korzystaniem z czegoś, co pomaga na co dzień bez doszukiwania się w tym głębszego znaczenia. Co dla Ciebie Drogi Rodzicu jest ważne?
Wybierz to, co Tobie pasuje, tutaj nie ma odpowiedzi dobrych ani złych.

Paulina Cybuch, ( Chustodziejka ) – znany w świecie i branży doradca chustowy oraz promotor karmienia piersią. Prywatnie mama trójki i żona chustodzieja. fotografa chustowego i nie tylko ( parenting69.blog
.pl)

Prześlij Twoje zdjęcie