Więź to SZACUNEK (Dobrusia Moździerz)

Jak to możliwe, że wszyscy chcemy dla swoich dzieci jak najlepiej, a każdy wychowuje inaczej? Kiedy możemy być pewni, że nasze podejście jest słuszne? Skąd w ogóle można wiedzieć, jak ten proces zacząć, jak w nim dobrze trwać i jeszcze na koniec móc ogłosić sukces?

mniej=więcej, coaching rodzicielski

Mówi się, że każdy jest ekspertem od wychowywania dzieci… tak długo jak nie ma własnych. Trudno temu zaprzeczyć. Bezdzietnym zwykle wydaje się, że nie ma nic prostszego, a tak zwane problemy wychowawcze to raczej rodzicielska nieudolność. Takie stanowisko ulega diametralnemu przeobrażeniu, kiedy wejdzie się w rolę rodzica. Nagle nie tak dobre wydają nam się strategie, które wcześniej uważaliśmy za oczywiste. Momenty zwątpienia są szalenie potrzebne. To dzięki nim możemy znaleźć własną drogę. I to ona – własna, świadomie wytyczona ścieżka – jest gwarantem sukcesu. Rzecz jasna pod warunkiem, że za cel postawimy sobie wychowanie dziecka, po prostu, czyli zbudowanie relacji, danie podstawy, do której dziecko będzie się odwoływać tworząc swoje życie, a nie ukształtowanie dziecka o określonych cechach, preferencjach i z góry założonych planach co do podejmowanych wyborów życiowych.

Niezaprzeczalną podstawą, tym, na co powołujemy się najczęściej jest miłość. Jednak od tego, jak ją definiujemy, zależy każdy kolejny rodzicielski krok. Może ona przyjmować niezliczone ilości odcieni znaczeniowych, by nadać temu pewien porządek, przyjmijmy, że każde z nich da się przyporządkować do jednej z dwóch kategorii: kontroli lub wsparcia. Czujemy oczywiście, że podział ten jest umowny, najczęściej bowiem miłość wspierająca – czasem kontroluje, a ta kontrolująca – czasem wspiera. Dla pierwszej jednak to wsparcie gra pierwsze skrzypce i odwrotnie.

 

Dobrusia ze swoim synkiem

By świadomie wybrać drogę, trzeba się zastanowić, dokąd chcemy dojść. Nie jest przecież tak, że meta jest dla każdej z nich ta sama. Warto pomyśleć o tym, czego chcemy dla swojego dziecka, dla siebie, dla swojej rodziny. Kiedy odpowiemy sobie na te pytania, zapewne okaże się, że chcemy ciepła, troski, wsparcia, radości. Ale też szacunku, zaufania i bezpieczeństwa. To uniwersalne potrzeby, każdy z nas je ma. Warto brać je pod uwagę, zaspokajać, a mimo to często je zaniedbujemy.

Tak naprawdę nie da się wyizolować na przykład dbania o szacunek w rodzinie bez kontekstu zaufania i bezpieczeństwa, zaufania bez szacunku i tak dalej… To wszystko rozwija się harmonijnie, bo jest współzależne. Ufając dziecku, ufając w jego dobre intencje, ale też w możliwości rozwojowe, możemy z łatwością okazać mu szacunek, dając mu tym samym poczucie bezpieczeństwa, ono w odpowiedzi obdarza nas zaufaniem, nie musimy bać się kłamstw, nieszczerości, w tym obszarze i my możemy czuć się bezpiecznie, a w relacji zaufania dziecko z łatwością darzy nas szacunkiem. Od szacunku, na jaki zdobędziemy się w stosunku do dziecka, zależy bardzo wiele, choć nie zawsze wygodnie jest nam to sobie uświadomić.

 

Mieć szacunek do dziecka to czekać na jego gotowość rozwojową do siadania, chodzenia. To pozwalać mu na trudne chwile, a więc być blisko, kiedy płacze i kiedy się wścieka, nie próbując na siłę przezwyciężyć tych emocji. To przepraszać za popełnione błędy. To nie bagatelizować jego trosk i kłopotów. To tłumaczyć trudności. To dawać czas i przestrzeń do rozwoju. To być gotowym nie tylko do nauczania, ale i do uczenia się od niego. To rozumieć, że zachowanie dziecka to jego sposób komunikacji, a nie walka o dominację. To oddać życiowe stery do rąk właściciela, to zarówno być obok jak i podążać za. To wierzyć, że dziecko zna siebie najlepiej, samo przeżywa swoje życie, jak każdy z nas, i najlepiej wie, czego mu potrzeba, jeśli tylko pozostawiamy mu na to przestrzeń, w pełnej akceptacji i miłości gotowości do wsparcia i pomocy. Ten szacunek to wreszcie dużo pracy. To rewizja swoich przekonań, ugruntowanie granic. Ale ostatecznie to piękno rodzicielstwa, w którym najważniejsza jest więź między nami a dzieckiem. Więź, która jest życiową siłą dla obu stron, bo jest ugruntowana w nas i żadna zewnętrzna siła nie ma na nią wpływu. A trudne chwile? Jasne, że będą się zdarzać. Pewnie częściej niż byśmy chcieli. Ale z niezachwianą bazą miłości pozbawionej warunków, można przetrwać każdą burzę. I w tym jest sens, w trwaniu razem w każdej chwili. I w tym właśnie jest piękno.

 

 

Dobrusia Moździeż Mniej=Więcej

„COACHING RODZICIELSKI & WARSZTATY KOMPETENCJI
W natłoku atakujących nas informacji, zbawczych metod na „radzenie sobie z dzieckiem”, innowacyjnych podejść i „jedynych słusznych dróg” rodzice stają przed ogromnym wyzwaniem wyboru ścieżki dla swojej rodziny. Coaching jest w tej sytuacji odpowiedzią na palące problemy związane z tym wyborem. Jak każdy coaching – nie jest odpowiedzią konkretną. Nie jest żadnym wskazaniem, nie jest drogowskazem. Jest wspólną drogą, podczas której to rodzic posiada mapę. To rodzic jest sterem, żeglarzem i okrętem.” Dobrusia Moździerz, Mniej=Więcej

Prześlij Twoje zdjęcie